„Hokkaido - Japonia bez gejsz i samurajów”

Tekst, który Państwo dalej przeczytacie, to fragmenty artykułu, który ukazał się najpierw w 1931 roku w „Gazecie Warszawskiej", a teraz w postaci wiernego przedruku jako jeden z rozdziałów książki „Hokkaido - Japonia bez gejsz i samurajów". Jego autorem jest franciszkanin, ojciec Piotr Wilk-Witosławski. Chociaż mieszkał na Hokkaido tylko pół roku, poczynił niezwykle trafne obserwacje dotyczące Północnej Wyspy oraz życia i charakteru Japończyków. Dla zachowania atmosfery i realiów tamtej epoki, chociaż minęło od oryginalnej publikacji raptem siedemdziesiąt pięć lat, zachowano ortografię i gramatykę polszczyzny z tamtego okresu.

Z Japonji, krainy słońca i dalekiego wschodu (fragmenty)

Piotr Wilk-Witosławski

W głębi majaczą ciemne kontury postrzępionych dziko i bogato zalesionych łańcuchów górskich, wśród nich rzuca się w oczy wysoki słup dymu z ciągle zionącego nim wulkanu, a potem oczy ześlizgując się aż do samych zboczy pasm górskich, zatrzymują się na szeroko rozsiadłem i na sposób amerykański rozbudowanem Sapporo, mieście stosunkowo młodem, bo
zaledwie 30 letniem, liczącem już jednak prawie 200,000 m. posiadającem uniwersytet. Miasteczko jest zarazem regionalną stolicą wyspy Hokkaido.
Wśród dźwięków, najrozmaitszych piszczałek i trąbek, wędrownych kupców i handlarzy, reklamujących w ten sposób swoje towary mieszczące się w małych, najrozmaitszego pokroju wózkach, do uszu moich dochodzi tętent koni, całkiem pojedyńczo do niezgrabnych, ciężkich, dwukołowych zaprzężonych wehikułów. Japończykowi (...) nigdy się zbytnio nie śpieszy. Powoli, lecz dokładnie i systematycznie robi on wszystko. (...) Ani razu nie spostrzegłem, ażeby Japończyk znęcał się kiedykolwiek nad koniem, lub go nawet nieznacznie uderzył. Bata tu nie znają i nie używają! (...)
Nigdzie też może tyle, co tutaj, nie ma w użyciu rowerów. Prawdopodobnie, w całem Sapporo nie znajdzie człowieka, któryby znajomości posługiwania się tym pożytecznym środkiem komunikacyjnym nie posiadał. Nawet kobiety, siwowłose staruszki, dzielnie ich używają. Nie dla przyjemności tylko, czy sportu, albowiem Japończykom rower często zastępuje wóz, konia, służy bowiem do przewożenia ciężarów. Przy siedzeniu rowerowem z tyłu, lub z przodu - nad kołem, umieszczone jest większe od siedzenia rozmiarami metalowe oparcie, na którem umieszcza się i, do którego przymocowuje jakiekolwiek, nawet znaczniejsze ciężary. (...)
Różnego typu samochodów i tramwaji również tu nie brak. Te ostatnie, tem chyba od naszych polskich się różnią, że zamiast zwykłych, drewnianych siedzeń, mają wyściełane, miękkie, no i personel obsługujący je, bez porównania grzeczniejszy i usłużniejszy. (...)
Ciekawe uczyniłem spostrzeżenie! Oto przez cały czas mojego tutaj pobytu ani razu nie zdażyło mi się słyszeć najmniejszej nawet kłótni, sprzeczki. Byłem raz mimowolnym świadkiem bardzo przykrego wypadku, gdy jadący rowerem na drugiego najechał, obalając go w sposób dlań bardzo bolesny na ziemię. Przygotowany byłem na niemiłe następstwa tego epizodu, gdy właśnie, wbrew moim oczekiwaniom, zupełnie inaczej się to skończyło, albowiem tylko na milczącem zmierzeniu się oczyma. Niejednokrotnie to zaobserwowałem... (...)
Trzy cechy specjalnie rzucające się w oczy, wezmę tutaj pod uwagę - najpierw język, mowę. (...) Jest jednak w tym języku coś, czego żaden inny nie posiada język, a mianowicie: nadmiar słów, wyrażeń, form t. zw. „grzecznościowych", - któremi inteligentny Japończyk zawsze i wszędzie w potocznej mowie operuje. To posługiwanie się zaś w stosunku do innych takiemi formami, dowodzi u nich wysokiego poczucia estetycznego, dowodzi do zamiłowania do harmonji i piękna. (...)
Drugim, znamiennym rysem ich charakteru, jest nadzwyczajne rozmiłowanie się w przyrodzie, przywiązanie do jej piękna i, ich tego piękna, głębokie odczucie i zrozumienie. (...) Ogrody ich, parki, to możliwie najdalej posunięte naśladownictwo natury. Drzewa, rośliny, otaczają oni nadzwyczajną pieczołowitością, z zwłaszcza drzewa wiekowe i to, chociażby były prawie doszczętnie zniszczone. (...)
I jeden jeszcze, szczególniejszy rys charakteru Japończyków rzuca się w oczy, a jest nim to, że rzadko spotkać można taki naród, któryby jak japoński był powściągliwy, ostrożny, a zarazem bardzo praktyczny. Japończyk nie wynalazł prochu, rzadko jednak, kto strzela i walczy jak on. Jego umysł nie jest twórczy, wynalazczy. Ma jednak jedną, wielką zaletę, a mianowicie, doskonale potrafi on wynalazki obce u siebie zastosować i wszechstronnie, do ostateczności je wykorzystać. Do nowych rzeczy, do wszelkiej nowości odnoszą się tu z wielką rezerwą i ostrożnością. Gdy jednak poznają ich dobre strony, pojmą korzyści, odnajdą prawdę, wówczas nikt i nic odwieść ich nie jest w stanie od przyjęcia danej rzeczy, czy uznania poznanej prawdy. (...)

Więcej informacji: www.hokkaido.com.pl

Share this