Mumie japońskich mnichów

W prowincji Yamagata znajdują się liczące sobie ponad 300 lat mumie japońskich mnichów buddyjskich. Badania nad nimi rozpoczęto dopiero w latach 60-tych. Zajmował się nimi między innymi prof. Akira Matsumoto. Nie są to zwyczajne mumie jakie spotykamy chociażby w Egipcie. Okazało się bowiem, iż zasuszone ciała nie są pozbawione wnętrzności (obyto się bez tradycyjnych technik). Owi mnisi zmumifikowali sie za życia.

Jednym z nich był kapłan Tetsu Monkai. Zanim wstąpił w szeregi zakonu był rolnikiem, który w samoobronie zabił dwóch samurajów. Mimo popełninej zbrodni uzyskał specjalne pozwolenie od arcykapłana i pozostał w świątyni Churenji. Rozpoczął praktyki Shingonshiu-shu. Codziennie oddawał sie wyczerpującym treningom oraz medytacjom. Jego wiara granicząca z fanatyzmem doprowadziła do podjęcia drastycznej decyzji, a mianowicie dokonania aktu samomumifikacji. Został żywcem pochowany w grobie, bez żywności i wody, jedynie z dzwoneczkiem. Powietrze docierało poprzez bambusową łodyżkę. Tetsu Monkai siedział tam w pozycji lotosu i oddawał się medytacjom. Raz dziennie dzwonił dzwoneczkiem na znak, że żyje. Czternastego dnia dźwięk umilkł. Grób zapieczętowano i pozostawiono na 1000 dni. Po otwarciu znaleziono zmumifikowane ciało w pozycji lotosu. Jak dokonał tego czynu, dlaczego zwłoki nie uległy rozkładowi? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w życiu świętego japońskiego mędrca - Kkai, założyciela sekty Shingon. Stworzył on zasady samomumifikacji. Proces trwa około 10 lat. W pierwszym etapie trzeba pozbyć się tłuszczu i innych tkanek miękkich (pierwsze ulegają procesowi rozkładu) poprzez ścisłą dietę (można jeść jedynie znalezione w lesie orzechy i nasiona) oraz wyczerpujące treningi fizyczne. Okres ten trwa 1000 dni. Następnie należy przejść na jeszcze ściślejszy post-dozwolone są tylko kora i korzonki sosny. Na tym etapie ćwiczenia zostają zastapione medytacją. I tak przez kolejne 1000 dni. W ciągu kilkunastu ostatnich dni przed zamknięciem pije się wywar oparty na soku z drzewa urushi (drzewo lakowe). Herbatka ta powoduje wymioty, nadmierne pocenie oraz wzmożone wydalanie moczu. W ten sposób pozbywano się resztek wilgoci z organizmu. Napar ma także właściwości zabijajace larwy żerujące na zwłokach, co może wyjaśniać dlaczego ciała nie ulegały rozkładowi. Pozostawał jeszcze problem, żyjących w organiźmie ludzkim mikroorganizmów. I na to znaleziono odpowiedź. Podczas ostatnich dni męczennicy odwiedzali święte gorące źródła. Analiza tych wód wykazała wystepujące w nich wysokie stężenie arsenu. Mnisi prawdopodobnie pili tę wodę i zjadali osad mineralny, a arszenik po śmierci zabijał mikroorganizmy.
Jednakże, pomimo przestrzegania powyższych zasad nie wszystkim mnichom udawało się osiągnąć oczekiwany rezultat.
Od końca XIX w władze zakazały stosowania tych praktykuznawanych za akt samobójczy. Dziś można oglądać owe niezwykłe mumie w świątynich Churenji i Dainichiro.

Monika Pawlak

Mumia mnicha Tetsumonkai

Japońska mumia (sokushinbutsu)

Share this